1. Hipoteki.net
  2. >
  3. Aktualności
  4. >
  5. Kredyty frankowe dzielą Polaków

Kredyty frankowe dzielą Polaków

Kredyty frankowe dzielą Polaków
Ocena: 4.3 (ilość ocen: 4)

Frankowicze są roszczeniowi czy rzeczywiście potrzebują pomocy? Poszkodowani przez banki czy winni sami sobie? W sprawę angażują się i zwykli konsumenci. Bo i słusznie – w końcu problem kredytów walutowych promieniuje na cały sektor finansowy. Ale uwaga! W konflikcie między frankowiczami a bankowcami łatwo użyć metody “dziel i rządź”. Stworzyć stereotyp chciwego bankstera albo roszczeniowego frankowicza. Wtedy łatwiej rozstrzygnąć kto jest winny. Ale czy będzie to właściwa odpowiedź? 

W poniższym artykule mamy dla Ciebie informacje na temat:

  • bieżącej sytuacji frankowiczów
  • kredytów frankowych według danych KNF i BIK,
  • wyroków sądów w sprawie kredytów walutowych,
  • ustawy prezydenckiej wspierającej frankowiczów,
  • przyszłości kredytów we frankach w Polsce.

Obecna sytuacja frankowiczów

Banki i kredytobiorcy czekają na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Korzystne rozstrzygnięcie dla frankowiczów może kosztować banki nawet 60 mld złotych. Te nawet nie ukrywają, że takie nieoczekiwane koszty przerzucą na resztę klientów. Wszyscy zapłacimy za kredyty frankowe? A może już od dawna płacimy… płacimy za tekturowe państwo, drapieżny system bankowy, brak edukacji ekonomicznej wśród Polaków? 

Ale wyrok TSUE to bliższa przyszłość – co jednak dzieje się teraz z kredytami frankowymi? Co mówią o frankowiczach “twarde” dane? Może one podpowiedzą, gdzie szukać odpowiedzi na postawione pytania.

Ile jest kredytów we frankach i jaką mają wartość?

Dane na temat struktury portfela kredytów mieszkaniowych w Polsce zbiera KNF, BIK czy ZBP. Jednak według informacji pochodzących od Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB) niektóre dane BIK są w pewnym zakresie nieprawidłowe. W artykule zwrócimy też na to uwagę. 

struktura portfela kredytów mieszkaniowych według waluty na koniec 2018

(źródło: KNF, “Wyniki badania portfela kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych gospodarstw domowych według stanu na koniec 2018”)

struktura portfela kredytów mieszkaniowych CHF według danych BIK

(źródło: BIK SA; ZBP – “Stan portfela kredytów mieszkaniowych denominowanych i indeksowanych do CHF”)

Rozbieżność między danymi KNF a BIK jest już na elementarnym poziomie. Oba raporty nie mają jednogłośnej zgody na to, ile jest kredytów mieszkaniowych w Polsce (nie tylko frankowych) i jaką mają wartość. Różnica jest “niewielka” dla zobowiązań frankowych, bo udział kredytów we frankach do pozostałych zobowiązań wygląda podobnie.

Około 20% kredytów hipotecznych w Polsce to kredyty we franku szwajcarskim. Ich wartość w portfelu kredytów mieszkaniowych to ok. 25%. Dużo zważając na to jak wielkim ryzykiem walutowym były obarczone.

Co może być źródłem rozbieżności w danych KNF i BIK? Które są prawidłowe? Oba raporty mówią o stanie na koniec 2018 roku. SBB wskazuje, że zakres baz danych jest większy w BIK. To prawda jeśli spojrzymy do powyższych tabeli (2 410 712 kredytów ogółem w BIK vs 2 192 383 kredyty ogółem w KNF).

Ale z czego to wynika? Jak podaje SBB, dane BIK nie uwzględniają przewalutowań kredytów. Na podstawie historii Pana Marcina (który skontaktował się z SBB) w BIK widnieją też kredyty hipoteczne, które faktycznie zostały wypowiedziane. Stąd i ich większa liczba. Wygląda na to, że w tym zakresie lepiej zaufać danym od Komisji Nadzoru Finansowego (na ich prawidłowość nikt chyba się nie skarży).

Kondycja kredytów hipotecznych we frankach – ile jest zagrożonych?

W 2018 roku jakość portfela kredytów mieszkaniowych w Polsce poprawiła się. Na koniec zeszłego roku zagrożonych zobowiązań ogółem było 1,7% (wg liczby kredytów) i 2,5% według ich wartości. 

I tu jednak dane na temat jakości kredytów we frankach są rozbieżne. W BIK ich jakość wypada lepiej (m.in. dlatego, że w porównaniu nie brano pod uwagę restrukturyzacji zobowiązań “starego portfela”). Na podstawie danych KNF kredyty złotówkowe i walutowe mają podobną jakość ze wskazaniem na lepszą kondycję zobowiązań w polskiej walucie.

Zagrożone kredyty mieszkaniowe w PLN, to 1,4% względem ogólnej liczby kredytów) i 1,8% (względem ogólnej wartości). Zagrożone walutowe kredyty hipoteczne to odpowiednio 2,5% i 4,1%; (dane skorygowane o przewalutowania). 

W ocenie jakości portfela kredytów hipotecznych trzeba uwzględnić takie rzeczy jak:

  • starzenie się portfela kredytów frankowych (kredyty złotówkowe mają regularny dopływy nowych i bezpiecznych zobowiązań), które pogarsza jego jakość,
  • na kondycję portfela kredytowego wpływa przewalutowanie kredytów frankowych na złotówkowe oraz restrukturyzacji kredytów “starego portfela” (co fałszywie poprawia wyniki dla kredytów frankowych kosztem złotówkowych),
  • jakość zobowiązań we frankach szwajcarskich poprawia aktualny wzrost cen nieruchomości, dzięki czemu spada poziom LTV kredytów we frankach,
  • jakość portfela kredytów frankowych m.in zależy też od kursu franka szwajcarskiego:

poziom LTV kredytów frankowych a kurs CHF

(źródło: NIK na podstawie danych UKNF)

Dwa sposoby przedstawiania sytuacji frankowiczów

Konfliktów interesów między frankowiczami (reprezentowanymi m.in. przez SBB) a bankami (ZBP, BIK) jest oczywisty. Powoduje to, że źródła mogą koloryzować kredyt we frankach szwajcarskich. Jak rzeczywiście miewa się frankowicz?

Zły czy dobry kredyt hipoteczny we frankach?

Jeśli spojrzymy np. na raport ZBP “Stan portfela kredytów mieszkaniowych denominowanych i indeksowanych do CHF” zauważymy, że kredyty we frankach szwajcarskich mają się dobrze. Nawet lepiej niż kredyty złotówkowe. Podejrzane? Na pewno zaskakujące. 

W raporcie, gdy wybrano tylko kredyty hipoteczne w CHF udzielane do 2012 roku, to odsetek zagrożonych wyniósł 2,23%. A dla analogicznego czasu zagrożonych kredytów w PLN jest już 3,19%. Na podstawie skorygowanych danych KNF wiemy, że kredyty we frankach stanowią większy odsetek zagrożonych zobowiązań. 

Właściwie omawiany raport ZBP przedstawia zupełnie inną rzeczywistość kredytów mieszkaniowych w CHF. Dowiemy się z niego, że:

  • frankowicz, który zaciągnął zobowiązanie w 2008 roku, spłacił do końca 2018 roku 31% części kapitałowej kredytu mieszkaniowego, a kredytobiorca złotówkowy w analogicznym czasie tylko 21% kapitału,
  • kredytobiorca spłacający zobowiązanie we frankach od 2005 roku zapłaci sumarycznie o 69 tysięcy mniej niż złotówkowicz z takim samym kredytem,
  • aktualnie (stan na koniec 2018 roku) rata frankowego kredytu hipotecznego jest podobna do raty złotówkowego kredytu mieszkaniowego,
  • do końca 2018 roku tylko 6,4 tys. kredytów frankowych z ok. 700 tys. ogółem zostało wypowiedzianych z powodu złej obsługi.

Obliczenia są imponujące, ponieważ na podstawie przykładowego kredytu hipotecznego z 2006 roku (wartość 300 000 zł zaciągane na 30 lat w styczniu poszczególnych latach; marża dla kredytu we frankach 1,5%, spread 3%; marża dla kredytu PLN 2%) okazuje się, że frankowicze właściwie nie potrzebują pomocy. Ba, są w sytuacji lepszej niż osoby z kredytem hipotecznym w PLN!

kredyt mieszkaniowy CHF według danych ZBP

(źródło: ZBP “Stan portfela kredytów mieszkaniowych denominowanych i indeksowanych do CHF”)

kredyt mieszkaniowy PLN według ZBP

(źródło: ZBP “Stan portfela kredytów mieszkaniowych denominowanych i indeksowanych do CHF”)

Jak powyższy przykład ma się do sytuacji, gdy deprecjacja złotego względem franka szwajcarskiego miała doprowadzać do sytuacji w której kredytobiorca spłacający kredytu hipoteczny w CHF zostawał z jeszcze większym zobowiązaniem do uregulowania, o kwocie przekraczającej wartość sfinansowanej nim nieruchomości? (wkrótce i to sprawdzimy)

Tymczasem, w perspektywie tego, że ZBP w podanym raporcie został już przyłapany na tuszowaniu wad kredytów frankowych, oraz tego, że raport NIK wskazuje inne niewłaściwe praktyki banków względem frankowiczów, warto podejść do powyższych ustaleń z rezerwą.

Państwo nie uchroniło konsumentów przed nadużyciami banków

Według raportu NIK z kontroli podmiotów publicznych zajmujących się ochroną konsumentów i nadzorem sektora finansowego, te nie spisały się w swoich rolach. Państwo zawiodło frankowiczów. Sama historia rekomendacji KNF pokazuje krótkowzroczność polityków. Gdy ktoś mówił o ryzyku walutowym, od razu pojawiały się głosy o ograniczaniu wolności ekonomicznej. Restrykcyjne zmiany przyszły za późno. A efekty błędów systemowych widać do dziś.

Nowelizacja ustawy o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji właściwie nie poprawia sytuacji frankowiczów (lub innych kredytobiorców w opałach). Ot, bezprocentowa pożyczka jest teraz większa i dłużej można ją spłacać. Ale to tylko śladowa pomoc dla frankowiczów i innych z problemami w spłacie kredytu hipotecznego.

Za to w międzyczasie doszło do dziwnej zmiany art. 95 prawa bankowego, w którym banki uzyskały potwierdzenie przywileju sprzedawania wierzytelności hipotecznej innym podmiotom (np. firmom windykacyjnym). Przy historii nadużyć instytucji finansowych, prawo w tym zakresie powinno raczej przywracać równowagę na linii konsument-bank. To, że ewentualna sprzedaż wierzytelności hipotecznej będzie przeprowadzana tylko w ostateczności, z zachowaniem interesów klienta, niestety opiera się wyłącznie na zaufaniu. Poczekamy, zobaczymy.

Co dalej z frankowiczami? 

Czekając na wyrok TSUE można przyjąć kilka scenariuszy – niestety żaden nie będzie na tyle dobry, aby ukarać winowajców i zadośćuczynić poszkodowanym.

Na podstawie korzystnej dla frankowiczów opinii rzecznika Trybunału Sprawiedliwości UE, wielu liczy na to, że wyrok tylko potwierdzi rację frankowiczów. Banki miałoby to kosztować do 60 mld złotych. Już dziś według danych pochodzących z bloga prowadzonego przez adwokata dr Jacka Czabańskiego można stwierdzić, że wyroki sądów stają się coraz bardziej przychylne dla frankowiczów:

wyroki sądów w sprawach frankowiczów

(źródło: pomocfrankowiczom.pl; „Rzeczpospolita”; opracowanie: Hipoteki.net)

Instytucje finansowe czując problemy, wyraźniej zaczynają grać na emocjach. Rysują obraz frankowiczów jako bogatych kredytobiorców (co mija się z rzeczywistością), którzy będą mieli najtańsze kredyty mieszkaniowe w Polsce (po przewalutowaniu na złotówkowe, to może być prawdą). Jak można się spodziewać wcześniejsze zyski czerpane z kredytów frankowych nie zrekompensują strat banków. Te poszukują ich w naszych kieszeniach.

Nie ważne na jakie chwyty retoryczne zdecydują się obie strony, wynik może być jeden – Polski nie stać na sprawiedliwość w sprawie frankowiczów. Poza tym na sprawiedliwość jest już za późno – zadośćuczynienie frankowiczom, będzie ze szkodą dla innych kredytobiorców. To kolejny sygnał, że ryzyko to drugie imię sektora finansów. Kto nie ryzykuje ten nie ma, a ten, kto gra va banque… no właśnie. To się jeszcze okaże. Ale czy nasze Państwo na prawdę stać na kolejne błędy? W końcu podobne ryzyko do frankowego już istnieje. A jest nim zmienne oprocentowanie kredytów hipotecznych.

Mateusz Gwardecki

Mateusz Gwardecki

Absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Zwolennik biznesu odpowiedzialnego społecznie. Zainteresowany nowoczesną bankowością i znaczeniem pieniądza. W wolnych chwilach lubi czytać fantastykę naukową i przeszukiwać rynek idei.

Więcej postów

»