1. Hipoteki.net
  2. >
  3. Wiedza
  4. >
  5. Poradniki o zdolności kredytowej
  6. >
  7. Kredyt hipoteczny a umowa zlecenie

Kredyt hipoteczny a umowa zlecenie

Umowa zlecenie wbrew pozorom nie przekreśla całkowicie szans na uzyskanie kredytu hipotecznego. Na pewno trzeba jednak trzeba włożyć więcej wysiłku, żeby udowodnić swoją zdolność kredytową na poziomie umożliwiającym regularną spłatę rat.

Umowa zlecenie – więcej do udowodnienia

Banki nie odmawiają prawa do kredytu osobom zatrudnionym w oparciu o umowy cywilnoprawne, czyli popularne „śmieciówki”. Muszą one jednak wykazać przed instytucją pożyczającą, że są osobami wiarygodnymi finansowo i regularnie spłacać będą zaciągnięte zobowiązanie. Pierwszą rzeczą, którą nie może się różnić osoba zatrudniona „na zleceniu” od tej na etacie to zarobki. Są one mniej ważne od stabilności zatrudnienia, ale łatwo się domyślić, że powinny one wynosić co najmniej tyle, ile może zarobić etatowiec.

Kiedy ten warunek zostanie spełniony ważnym jest, by wynagrodzenie regularnie spływało na nasze konto. Lepiej banki zazwyczaj oceniają zdolność kredytową osoby, która otrzymywać będzie co miesiąc otrzymywać będzie przykładowo 2,5 tys. zł, niż taka, której zleceniodawcy przelewać będą 5 tys. zł co dwa miesiące. Teoretycznie większa kwota mogłaby oznaczać większą pokusę jej wydania, niekoniecznie na ratę kredytową.

Dłuższe zatrudnienie wymagane do kredytu hipotecznego

Jeśli dostaliśmy ciekawą pracę z równie ciekawymi zarobkami, lecz właśnie w oparciu o umowę zlecenie, to ze staraniami o kredyt hipoteczny będziemy musieli trochę poczekać. W wyjątkowym, lecz raczej bardzo jednostkowym, przypadku, wnioskować o „hipotekę” będziemy mogli już po 3 miesiącach zatrudnienia. Praktyka nakazuje przygotować się na konieczność pochwalenia się najlepiej rocznym, jeśli nie dłuższym, okresem zatrudnienia. Umowa zlecenie, jako taka, którą można łatwiej zerwać, bez wątpienia cieszy się mniejszym zaufaniem banków. Zobacz, jakich źródeł dochodu bank nie akceptuje.

Zadbaj o ciągłość zleceń do kredytu hipotecznego

Jeśli np. specyfika naszego zajęcia powoduje, że zdobywamy nowe zlecenia, które po jakimś czasie się kończą, to warto zadbać, by została tutaj zachowana ciągłość pomiędzy nimi. To czyni nas w oczach banku osobami zaradnymi i przedsiębiorczymi, przez co stajemy się solidnymi kredytobiorcami, których zaleganie z ratami nie będzie nas dotyczyć. W zależności od naszej sytuacji, maksymalnie dwumiesięczna przerwa w naszych zleceniach może być akceptowalna przez bank.

W pewnych branżach, gdzie często spotkać się można z tzw. freelancerami, często bywa się zatrudnionym w oparciu o parę umów. Wtedy należy przedłożyć bankowi te, które trwają najdłużej, przynosząc jednocześnie największe zarobki.

Stabilność to podstawa, by dostać kredyt hipoteczny

Miejmy tutaj też na uwadze, że pewni kredytodawcy z założenia nie będą akceptowali umów zlecenia, ewentualnie uwzględniając je jako dodatkowe źródło dochodu. Głównym mógłby być etat lub też własna działalność gospodarcza. Odpowiedni test zdolności kredytowej warto zrobić, rozglądając się po rynku w poszukiwaniu najlepszej oferty kredytu hipotecznego.

Jeśli wykażemy, że nasze źródło lub źródła zarobkowania są stabilne, wtedy bankowi oprócz wszystkich umów trzeba będzie zapewne pokazać także kopię zeznania podatkowego PIT za poprzedni rok. Przy wnioskowaniu o kredyt hipoteczny niezbędnym dokumentem będzie także oświadczenie o realnych kosztach wykonania zlecenia przez zleceniobiorcę, ponieważ dopiero wtedy kredytodawca uzyskuje stosunkowo pełny obraz wykonywanego zlecenia.

Widać więc, że umowa zlecenie to wcale nie gwóźdź do trumny z marzeniami o własnym domu lub mieszkaniu. Potrzebna jest jedynie większa determinacja w udowodnieniu tego, że bank nie będzie się musiał martwić o comiesięczną ratę, którą będziemy uiszczać na jego konto. Choć niewykluczone, że także niezbędna będzie także duża cierpliwość, która to cecha akurat zleceniobiorcę powinna w większym stopniu cechować, niż etatowca nie muszącego się martwić o ciągły napływ nowych zleceń.

Facebook